niedziela, 6 marca 2011

Teraz stoimy w deszczu

Mój internet doznał szatańskiego opóźnienia, ale ważne, że chociaż działa. Mam dwa fajne projekty zdjęciowe zaplanowane, ale boję się, że to spapram. Mam kompletny odpływ życia i słucham sobie popu. Rrrr,  na dworze świeci słonko. Chciałoby się wyjść, ale z drugiej strony nie mam siły nawet się ubrać. Rozrywa mnie cholernie... NIENAWIDZĘ SŁUBIC! DLACZEGO TU DO CHOLERY ŻADNYCH MIEJSC NA ZDJĘCIA NIE MA? Grrr.Muszę coś wymyślić. Muszę wziąć się w garść.

Macie zdjęcia z wczoraj. Nie są dobre, spaprałam całą gębą, mam nadzieje, że dziewczyny są zadowolone. Cóż, kiedy to ja miałam ostatnio jakieś porządniejsze zdjęcia... W sensie, że całą sesyjeczkę, a nie kilka pojedyńczych. Myślę, że te zimowe z Olą. To było dość dawno... A mój aparacik nie bardzo chce ostrzyć, nie wiem już o co mu chodzi. Jeszcze tylko jakieś 350 złotych na nowy obiektyw. Móóódlmy sięęę!











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz