wtorek, 3 maja 2011

Utknęliśmy na roller coasterze

Och, jedna z najwspanialszych imprez. Magia kurwa, magia. Byłam tak mega szczęśliwa. O Boże, nie da się tego opisać. Mam wyjebane na mój szlaban. Myślę, że było warto. Muszę jakoś udobruchać rodziców i przyjdzie czas na kolejną bibkę, muahahahah! Tym razem biorę ze sobą kołderkę <3. Nie wiem, co napisać, ale było wspaniale. Nie chcę zbyt tego upubliczniać, bo działy się dziwne rzeczy, ale niczego w sumie nie żałuję. Wiem, że się powtarzam. xd. Jestem słodka! Pachnę zajebiście intensywnie ogniskiem, a gdy miałam jeszcze bluzę Pilego byłam BOGIEM! Ta, chyba jak ten Jezus, co gadałam o nim w kółko w nocy xd. O, i w nocy mieliśmy włamywacza! Ja myślałam, że umrę a Pili miał ze mnie zwałe. Kocham kurwa tą noc. Zaraz przychodzi Dagmarka. Love, love, love. Wrzucam tu sobie jakieś auto, bo mam jedynie 3 zdjęcia z wczoraj i w zasadzie są niewyraźne i nie chce mi się ich zgrywać xd 





Mam obsesję na punkcie TEGO.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz